- Można do nich dojść bez problemu, ale syf tam straszny – opowiada mieszkanka Świerczewa.
Problemem jest to, że drogi, którymi można dojechać do stawów, nie są zamknięte dla pojazdów. Ludzie pakują więc śmieci do samochodów i wyrzucają je w lesie. Teraz można tam znaleźć np. stare kanapy, wiaderka po farbach i puszki po piwach. Bardzo zaśmiecone są również tereny bezpośrednio przy stawach. Spacer w tym miejscu nie należy więc do najprzyjemniejszych, a z pewnością mógłby taki być.
Jednak mieszkańcy nie wiedzą, do kogo zwrócić się z tym problemem, ponieważ trudno ustalić, kto jest właścicielem stawów. Nie dziwi nas ich bezradność, bo również mieliśmy trudność z uzyskaniem tych informacji.
Dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej właścicielem stawów jest Polski Związek Wędkarski, jednak po telefonie tam okazało się, że własnością PZW są tylko niektóre stawy. Odesłano nas więc do Urzędu Miasta, a tam odbyliśmy wędrówkę po kilku wydziałach - od Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami do Zarządu Geodezji i Katastru Miejskiego, gdzie dowiedzieliśmy się, że jest to informacja odpłatna. Udało się nam jednak ustalić, że część stawów jest własnością miasta, a część osób prywatnych.
Niestety, ustalenie właściciela tych terenów nie rozwiązuje problemu śmieci na Świerczewie, bo nie jest on zagrodzony, więc każdy może wejść i naśmiecić.
- Jeżeli ktoś zauważy osobę wyrzucającą śmieci, oczywiście może zgłosić ten problem do nas – mówi Jacek Kubiak ze Straży Miejskiej w Poznaniu. – Można również spisać numery rejestracyjne pojazdu, który zaśmieca te tereny, a my namierzymy właściciela i nałożymy na niego stosowną karę.
Jeżeli chodzi o postawienie zakazu wjazdu lub słupków, które uniemożliwią wjazd na te tereny, to Straż Miejska jest bezradna. Trudno ustalić, czy drogi leśne na tym terenie są w ogóle drogami w świetle prawa.
- Te drogi to z pewnością drogi wewnętrzne i tylko właściciel danego terenu może zakazać wjazdu na nie – wyjaśnia Kubiak. – My możemy jedynie sugerować ich zamknięcie.
A kto jest właścicielem owych dróg? Błędne koło się zamyka. Jedyną rzeczą pewną w tej sprawie jest to, że skargi dotyczące zaśmiecania terenu przy stawach można kierować do Straży Miejskiej, która postara się rozwiązać ten problem.
Aby obejrzeć wszystkie zdjęcia, kliknij w miniaturki pod artykułem.
| Ale obciach! Razem zmieniajmy Poznań |



Widzę, że upały mocno dały się we znaki co niektórym. Dlaczego w Polsce zawsze musi być ogromniasty problem z ustaleniem właściciela/zarządcy jakiegoś terenu? W dodatku każą sobie jeszcze płacić za informacje należne jak psu zupa, co za bestie! Dokładne ustalenie właścicieli zajmie pewnie z miesiąc, potem ściganie ich kolejne dwa (a bo ktoś na urlopie, albo nie odbierze telefonu, albo nie będzie go w jego siedzibie itd.), tak że śnieg zdąży zakryć śmieci i znowu będziemy czekać do wiosny, w tym czasie mogą się zmienić przepisy, właściciele i zabawa w ciuciubabkę rozpocznie się od nowa - pozostaje chyba tylko liczyć na to, że krasnoludki posprzątają Świerczewo:( Takie są polskie realia, to skandal! Opiszcie to w gazecie
~R.
Wiadomo, że to na tym etapie ktoś kręci. Ma swoich w urzędzie i będą go kryć. Własności, to się broni, prawa szanuje, ale obowiązki zaniedbuje. A same Glinianki, bardzo urocze miejsce. Trochę dzikiej przyrody w mieście:P No ale cóż, nawet tutejsza Rada Osiedla nie może sobie poradzić przez pół roku z uprzątnięciem tego terenu, właśnie przez głupich urzędasów...
~a
normalka, odkad pamietam tam tak wyglada, moim zdaniem to sa super tereny na jakies spacerki poobiednie ale to.... odstrasza