Choć wielu abiturientów, by dostać się na studia nie potrzebuje dobrych wyników z języka polskiego, to i tak egzamin z tego przedmiotu bywa mocno stresujący.
- Ostatnie miesiące spędzam na nauce, jak się wstrzelić w klucz. Zamiast rozwijać dodatkowe umiejętności, które mogłyby urozmaicić moją pracę z polskiego, siedzę nad bzdurnymi kluczami odpowiedzi do wypracowań - narzeka Marianna z "dziesiątki".
Nieco ostrzej reaguje Krzysiek, maturzysta przygotowujący się również do egzaminu z języka polskiego. - Matura to bzdura, która nie sprawdza rzeczywistych umiejętności ucznia, lecz jego zdolność do obierania toku myslenia pana Iksinskiego i Pani Iksinskiej. Klucz maturalny rodzi skojarzenia z formą obecną w "Ferdydurke" Gombrowicza. Egzaminatorzy próbują nas upupic, narzucajac z góry klucz - irytuje się Krzysiek.
W rozmowach z maturzystami często przytaczany jest przykład Wisławy Szymborskiej, która próbowała kiedyś rozwiązać maturę z jej wierszem. Jak się okazało, poetka nie dała rady zinterpretować własnego wiersza. A raczej zrobiła to po swojemu, czyli tak, jak na nowych maturach nie wolno.
Pocieszające jest jednak to, że wśród maturzystów wciąż łatwo znaleźć uczniów przygotowanych. - Uczyłem się systematycznie, więc chyba nie ma co narzekać. Pytania często są podobne, można to ogarnąć - podsumowuje Maciek z II LO.

![]() |
| ![]() |





