Moje konto

Podwójne paluszki - tylko z Poznania

  • 2009-01-03, Aktualizacja: 2009-01-03 10:26

"Zabawa w podwójne paluszki" rozpoczęła się w maju 2006 r., kiedy dwóch studentów siedząc przy piwie i paluszkach postanowiło, że założą firmę, sprzedającą właśnie paluszki. Tylko podwójne.

Skąd pomysł? - Kiedy siedzieliśmy przy tym piwie, wyciągnąłem podwójnego paluszka i zdałem sobie sprawę, że druga osoba już takiego paluszka nie będzie miała. Zainspirowało mnie to do działania - opowiada Bartosz Głodowski, który 2,5 roku temu razem z kolegą, Łukaszem Graczykiem, założył firmę. - Potem zaczęliśmy obserwować znajomych. Okazało się, że pięciu na dziesięciu wybiera właśnie podwójne paluszki. Wynajęliśmy rzecznika patentowego i opatentowaliśmy 10 odmian paluszków: podwójnych, potrójnych i poczwórnych, posklejanych na różne sposoby.

Twórcy "paluszkowych par" szybko stali się znani w Poznaniu. O dwóch studentach, którzy założyli oryginalną firmę, pisały gazety i magazyny, inicjatywa Głodowskiego i Graczyka budziła powszechny zachwyt. Po ponad dwóch latach warto spojrzeć wstecz: czy entuzjazm był słuszny i czy dotychczasową działalność firmy można uznać za sukces?

- Początki były trudne. Zaczynaliśmy od zera, nie mieliśmy klikuset tysięcy złotych wkładu początkowego - wspomina Głodowski, który w tej chwili firmę prowadzi sam. Okazało się jednak, że interes udało się rozkręcić. - Na początku naszymi klientami było około dwustu pubów, restauracji, kawiarni i sklepów. W tej chwili jest ponad tysiąc - mówi szef firmy, który zatrudnia dwadzieścia osób pracujących w różnych miejscowościach na terenie kraju i zamierza zatrudnić kolejnych.

Firma Beer Fingers zaczynała od "zwykłych" (ale podwójnych) paluszków solonych, później rozpoczęła sprzedaż także paluszków z sezamem, niedawno pojawiły się na rynku kolejne: w polewie czekoladowej. W planach są jeszcze paluszki z makiem. Szykuje się także zmiana opakowań na bardziej przyciągające wzrok i przyjazne kupującemu.

Paluszki od początku istnienia firmy wytwarza ta sama firma produkująca przekąski. Bartosz Głodowski wciąż rozwozi towar własnym samochodem po mieście. Jest go teraz jednak zdecydowanie więcej, w firmie pracuje coraz więcej osób. - Chociaż śpi się często po 5-6 godzin na dobę, to warto - ocenia Głodowski. A co jest potrzebne, żeby osiągnąć sukces? - Wytrwałość i determinacja - mówi. - A kiedy znajomi pukają się w głowę widząc nasze przedsięwzięcia, należy "wziąć to na klatę" i wierzyć, że się uda.



Komentarze (7)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez POLSKAPRESSE Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Maxior (gość)

Najprostszy. Ahah najprostszy pomysł na świecie, a taki sukces, brawo. Dorównują znanym markom, ale nie są takie nudne jak one :P

Beth (gość)

Świetne. Bardzo dobre paluszki, chrupiące, bardzo dobrze wypieczone, a taka forma dofinansowania dla nowo powstałej firmy, może być szansą na rozwinięcie interesu na szeroką skalę.

ok (gość)

niezle niezle. http://www.podwojnepaluszki.pl/

Pokaż wszystkie (7)

Najczęściej czytane

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij