Oglądając w telewizji sobotni mecz Lecha z Cracovią, można było odnieść wrażenie, że to musi być retransmisja jakiegoś spotkania poznaniaków z zeszłego sezonu. Znów obrona zagrała irytująco niefrasobliwie, a Krzysiek Kotorowski przypomniał nam, że gra na przedpolu to dla niego czarna magia. W Krakowie "Kotor" wpuścił prawie tyle samo bramek co we wszystkich poprzednich meczach tej wiosny. Zresztą zawiódł nie tylko on. Przeciwko Cracovii wyszła drużyna, która chyba zapomniała, jak potrafiła zagrać przeciwko Legii czy Dyskobolii, po których niektórzy już świętowali wicemistrzostwo.
Paradoksalnie, mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Lech tak szybko nie zdobył gola. Franciszek Smuda już nieraz zwracał uwagę, że nie lubi, gdy jego zespół zbyt szybko zdobywa gola, bo wtedy piłkarze sądzą, że mają przeciwnika "w koszyczku".
Trzeba jednak mieć nadzieję, że porażka w Krakowie podziała na zawodników Kolejorza jak zimny prysznic, dzięki któremu podobne rozkojarzenie nie przytrafi im się w meczach z ŁKS-em czy Polonią Bytom.
Potknięcie lechitów wykorzystali najgroźniejsi rywale do wicemistrzostwa, które zepchnęły poznaniaków na czwarte miejsce w tabeli. Mimo wszystko, wicemistrzostwo jest nadal w zasięgu ręki, bo trzeba wierzyć, że zarówno Legia jak i Dyskobolia pogubią jeszcze punkty.
Deja vu Kolejorza
- Nikt jeszcze nie skomentował
Zenon Kubiak
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 5304
- Wpisów na blogu: 58
- Komentarzy: 2022
- Miejsc na mapie: 1469

