Śnieżyce ponownie zaskoczą kierowców. Niemal nieprzejezdne będą nawet drogi ekspresowe oraz autostrady. Ale nie samym śniegiem człowiek może się zmartwić. Gdy nadchodzą mrozy, są też problemy z otwarciem samochodu.
Temat może nie zbyt zabawny, ale czasem przy otwieraniu auta, złość przeradza się w śmiech. Problemy rozwiązuje się nietypowymi sposobami. Czy to użycie suszarki (przy próbach spowodowania odtajania lodu w zamkach naszych „podopiecznych” pojazdach), a nawet włamywanie się do własnego „wehikułu” przez bagażnik (gdy przednich drzwi nie da się otworzyć bez wyłamania klamek, a tylnich brakuje). Jak wiadomo, zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. Ta zasada spełnia się również w tym przypadku.
A zamek ani drgnie
Na dworze zimno, do pracy spóźnieni, a tu psikus. Biegniemy do samochodu, a on nie daje się otworzyć. Klucz już w zamku, jednak charakterystycznego dźwięku otwieranych drzwi nie słychać. Nie słuchało się na wykładach kursu prawa jazdy, a może po prostu zapomniało się lub zwyczajnie, nie pomyślało (przecież nie tylko nam chłodno). Nie czas na mocowanie się z zamkiem, ale na odmrażacz do zamków. Produkują je między innymi koncerny niemieckie, które rozprowadzają produkty na przykład na stacjach benzynowych (w sytuacjach doraźnych wiemy, gdzie się udać). Wystarczy wlać taki płyn przez specjalny „szpikulec” lub spryskać czymś w rodzaju sprayu w stylu 2w1 (do zamków i… uszczelek).
Wstęp do samochodu wciąż wzbroniony
Koniec końców, zamek nam „odpuścił”, na przyszłość zapamiętamy – używać odmrażaczów. Już po kłopotach? A skądże! Do pojazdu nadal trzeba by się włamać. Przykleiły się uszczelki… Pamiętajmy wtedy, że dotyczy to zwłaszcza przednich drzwi. Możemy wejść tylnimi (lub bagażnikiem) i włączyć „dmuchawę”. Ale jak zawsze – profilaktyka jest wskazana. Uszczelki należy spryskać WD40, wazeliną techniczną lub środkami zapobiegającymi zamarzaniu uszczelek (wewnątrz samochodu, w drzwiach), nazywanymi też przez zmotoryzowanych forumowiczów „białymi smarami”.
Skrobaczko do dzieła
Skrobanie szyb już nie jest chyba tak tragiczne. Mrozy nie są tak wielkie, chwila marznięcia w ręce i problemu nie ma. Tylko na pozór. W trakcie jazdy deszcz lub śnieg zamarza na szybach. Przydatny jest wtedy płyn do spryskiwaczy, pomagajmy też wycieraczkom, nie tylko drzwiom. Nie mówmy, że płyn zamarzł, jeśli był letni. Przyznajmy się, że znowu coś pominęliśmy – otóż na zimę wlewa się zimowy środek, rzecz jasna z alkoholem. Dzięki niemu letnie „pozostałości” roztopią się, a i unikniemy lodowych kropel na widoku.
Zima to nie tylko śnieg, lód, czyli utrudnienia w jeździe. Ta pora roku wymusza też wyjątkową dbałość o swój pojazd, który, zapewne jak i większość z nas, nie lubi mrozu. Ograniczenie widoczności przez niedbalstwo przy wymienianiu spryskiwacza na letni może doprowadzić do równie tragicznego wypadku, co „szklanka” na jezdni. Natomiast wchodzenie do samochodu przez bagażnik to cóż… doskonała okazja do nakręcenia filmiku do Youtuba przez sąsiadów. Reasumując, dbajmy o siebie, swoich czworonożnych przyjaciół, ale też ukochane „cztery kółka”.
I to by było na tyle mojej przestrogi...
Zima, lód i… zamarzające samochody - pomyślmy na zapas
- Nikt jeszcze nie skomentował
Małgorzata Mroz...
200 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 30
- Wpisów na blogu: 13
- Komentarzy: 141
- Miejsc na mapie: 9

