*

Komunikator ekshibicjonistów

Dodane 2008-11-20 21.30, komentarzy 1 - dodaj komentarz Miejsce: Poznań Tagi: komunikator opis

Udostępnij mi swój opis, a powiem ci kim jesteś – ile jest w tym prawdy. Mowa oczywiście o opisach w sieciowych komunikatorach. Często śmieszą, szokują, zazwyczaj jedynie o czymś informują.

Czasem zastanawiamy się, jaki pozostawić opis na GG, aby np. wzbudzić zainteresowanie u znajomych. Pomijając fakt, że nierzadko wiąże się to z oszustwem (kopiujemy czyjeś rymowanki jako własne), zaglądamy do wyszukiwarki Google i wynik gotowy – odnośniki do dziesiątek stron z sentencjami przeróżnych maści i rodzajów podane jak na tacy. Nic prostszego, tylko wybrać kategorię, aforyzm i zastosować technikę pseudonaukową zdobywania informacji (pomocną przy pisaniu prac na wszelkich etapach edukacji) – Ctrl + C i Ctrl + V (copy/paste). Nagle stajemy się poetami, poliglotami, zakochanymi bez pamięci i... Poczytajcie sami, jak można posegregować opisy, które zwykliśmy czytać, przyglądając się liście znajomych na Tlenie, Skypie czy GG.

Nośne gadki

Używają je osoby przeświadczone o swojej inności. Tworzą neologizmy, bo nie potrafią wyrazić swoich uczuć, albo używane na co dzień słownictwo wydaje im się zbyt proste, aby one mogły je wykorzystywać. W rzeczywistości, chcą w sposób dobitny pokazać, jak jest im źle, albo co ich bulwersuje. Słowom nadają pejoratywne znaczenia, nie wstydzą się też przekształcać wulgaryzmy. Przeanalizujmy wybitny opis, coraz częściej spotykany na stronach z przykładowymi opisami: "Marazm, zdupizm, nicnieceizm". Autorowi zapewne nic się nie chce. Jednak unikając wyrażenia tego w sposób prosty, dwukrotnie się powtarza. Wykorzystuje tutaj synonimy, choć trzeba przyznać, w sposób dość niekonwencjonalny. Innymi słowy – opis nośny dobitnie wyraża czyjeś myśli lub też odczucia.

Intelektualiści tworzą

Opisami intelektualnymi posługują się ludzie chcący być uznawanymi za inteligentnych. Cytują znanych filozofów czy też Szekspira. Próbują być zabawni, kopiując żartobliwe opisy w stylu „Nima łopisu, bo nima długopisu”. Choć te śmieszne sentencje nie wnoszą nic wartościowego, zwracają na siebie uwagę i komentarze znajomych. Intelektualiści czerpią też teksty z obcojęzycznych piosenek, by popisać się znajomością języka angielskiego lub jakiegokolwiek innego. Czasem cytują słowa, których samych nie rozumieją, np. po hebrajsku. Dotąd chyba nikt nie wyjaśnił, po co to robią. Autorom wydaje się, że są lepsi i mądrzejsi od innych, ale jak wiadomo, najgorzej jak się komuś wydaje.

Stosunki wyznaniowe

Opisy wyznaniowe odnoszą się wprost do duszy autora, a zarazem bohatera tekstu. Są to objawy miłosnego obłąkania lub pesymizmu nie do pobicia. Jakby innych to interesowało, prezentują wszem i wobec swoje uczucia, np. „Tak cię kocham, tak cię lubię, aż dla ciebie kapcia gubię”. W tychże opisach nie brakuje też pieszczot, typu gorące buziaczki czy słodziutkie uściski. Teksty te są nader przesadzone – ich autorzy umierają, usychając z tęsknoty za miłością swego życia, albo planując skoki z dużych wysokości itp. Nie świadczy to raczej o ich mądrości życiowej. Reasumując, opisy wyznaniowe to nic innego jak rzucanie słów na wiatr.

Komunikujmy się

Czemu tak naprawdę służy obszar pozostawiony do dyspozycji posiadacza numeru GG czy logina na Skypie? Większość zdroworozsądkowych ludzi wychodzi z założenia, że opisy powinny zwyczajnie informować. Twórcy komunikatorów sugerują, że warto napisać po prostu, kiedy będziemy „uchwytni”. Taki rodzaj opisów nazwałam komunikującymi. Nie byłoby w nich nic złego, gdyby nie forma ekshibicjonizmu, jaką posługują się autorzy. Dzięki kilku lub kilkunastu słowom, znajomi znają nasz cały rozkład dnia – od porannych śpiewów pod prysznicem do nocnych sesji z piwem w ręku. Często wystarczy tu jedno słowo, np. „Piwko” i już każdy wie, co robimy. Oczywistą oczywistością jest, że łatwo w ten sposób kogoś zmylić. Jednak jeszcze łatwiej jest przekazać coś komuś, czego przekazać byśmy nie chcieli. W ten sposób nasz opis dość często się zmienia, a przed znajomymi odsłaniamy coś z samych siebie – choćby formę spędzania wolnego czasu.

W jaki typ opisu wpisują się te, które stosujemy? I czy zbyt wiele w nich nie przekazujemy? Czasem tak ciężko się powstrzymać...

zgłoś nadużycie
Komentarze
Flaneuse Flaneuse
Ciekawe Dodane

Bardzo fajny tekst - wielokrotnie rozmyślałam nad tym nietypowym zjawiskiem. Ogólnie zgadzam się z klasyfikacją, choć w szczegółach byłabym skłonna polemizować :) (rymowanka „Nima łopisu, bo nima długopisu” nie bardzo kojarzy mi się z wypowiedzią "intelektualisty" i raczej wrzuciłabym ją do kategorii "Nośnych gadek").
Sama rzadko używam komunikatory, jeszcze rzadziej pozostawiam jakiś opis, ale staram się rozumieć cudzą potrzebę absolutnie nieprzerwanego kontaktu ze "światem". Jeśli jednak zdarzało mi się pozostawiać "sygnał", to przyznać muszę, były to często cytaty z obcojęzycznych piosenek. Po pierwsze dlatego, że w ogóle lubię języki obce. A po drugie z tego względu, że czasami cytat, który przywołuje kolejne skojarzenia związane z treścią piosenki, bywa szalenie wymowny. I w języku obcym wydaje się czasami wyrażać coś delikatniej niż toporne polskie słowa, które niejednokrotnie zdają się być bardzo jednowymiarowe. Ale może to tylko złudzenia...
Poza tym taki nieco abstrakcyjny podpis pomaga uniknąć owego ekshibicjonizmu, który szerzy się w niesamowitym tempie i który jest dla mnie wręcz szokujący. Pół biedy, gdy chodzi o codzienne czynności, ale gdy dochodzi do jakichś intymnych wynurzeń...
W każdym razie gratuluję interesujących spostrzeżeń i ciekawego ich przedstawienia!

Dodaj swój komentarz: