Spór Kurii z Miastem śledzę z dużą uwagą. I szczerze mówiąc bardzo mnie zmartwił. Abstrahując już od samego faktu walki o VIII LO i ZSM, bo o tym napisano już wiele i cały czas generalnie mówi się to samo (swoją drogą ciekawe jak było z tymi 2 milionami) bardziej martwią dwie rzeczy.
Po pierwsze wizerunek. Znów o Poznaniu słychać w ogólnopolskich mediach i to słychać raczej źle. Niezależnie czy jako winny przedstawiany jest Kościół, czy Miasto, widzimy w negatywnym świetle Archidiecezję POZNAŃSKĄ lub Urząd Miasta POZNANIA. Jak by nie patrzeć - obie instytucje są tożsame ze stolicą Wielkopolski i dla niej bardzo ważne. Uważam, że w przypadku miasta czy regionu nie wystarczy o nim mówić - trzeba mówić dobrze, a tego tutaj brakuje i wizerunkowo na pewno w jakimś stopniu na tym sporze ucierpimy (choć pewnie mniejszym niż podczas afery z Marszem Równości czy Kroloppem). Szkoda, że dwie poważne instytucje nie potrafiły poprowadzić tak negocjacji, żeby konflikt nie wyciekł do mediów. Tym bardziej szkoda, że dwa dni temu wizyta prezydenta Grobelnego u arcybiskupa Gądeckiego pokazała, że jednak można się porozumieć w sposób satysfakcjonujący dla obu stron i mam dziwne wrażenie że cały szum medialny nie był potrzebny.
Po drugie wzajemne zaufanie miasta i archidiecezji. Jest ono potrzebne nie tylko podczas codziennej współpracy instytucji miejskich i archidiecezjalnych, ale także pożądane podczas wspólnej walki o popularyzację Ostrowa Tumskiego. Celowo użyłem słowa walka, aby jak najlepiej ukazać w jakim miejscu w świadomości Polaków znajduje się miejsce, gdzie narodziło się nasze państwo. Bo Ostrów w świadomości Polaków nie istnieje i naprawdę musimy walczyć o to by w niej zagościł i to na stałe. Nie może być tak, że marnujemy potencjał miejsca, w którym zaczęła się Polska, polski Kościół i Poznań. Tutaj powinny przyjeżdżać tysiące turystów, zwiedzać Muzeum Początków Państwa Polskiego, oglądać zachowane pozostałości grodu czy niesamowite podziemia Katedry.
Aby Ostrów "ruszyć" potrzeba współdziałania miasta i Kościoła. Dziś na przykład Kuria ciągle nie chce wyrazić zgody na badania archeologiczne kościółka NMP, pod którym znajdują się najprawdopodobniej ruiny najstarszego kościoła w Polsce. Zasłania się groźbą zawalenia świątyni, ale znając życie, kilometr na południe od gmachu Kurii, na Politechnice, pracuje co najmniej kilka osób, które byłyby w stanie zabezpieczyć kościół.
Fakty są takie, że koszty inwestycji, które trzeba przeprowadzić na Ostrowie są niewielkie, w porównaniu do zysków jakie przyniesie ożywienie turystyki w tym miejscu. A na turystach zarobi i Kościół, i miasto.


Dużo racji w tym co piszesz. Na pewno taki konflikt Poznaniowi nie służy zwłaszcza, że podczas Konferencji Klimatycznej jednym z haseł promujących to wydarzenie było "Poznań. Good climate for talks".
Ja jednak uważam, że najwięcej na tym konflikcie straciło nie miasto, lecz Kościół i to nie tylko kuria poznańska, ale Kościół jako instytucja. W Polskę poszedł przekaz "W Poznaniu Kościół wyrzuca dzieci ze szkoły" i to słowo "Kościół" jest w tym przekazie najważniejsze a nie "Poznań". To smutne, bo nawet ugoda tego nie naprawi - wiele osób po prostu poczuło się tą sytuację zniesmaczona i dostała kolejny powód, by z Kościołem mieć nie po dredze.
Co do Ostrowa to podpisuję pod tym, co napisałeś obiema rękami i jeszcze stopą. Marnujemy potencjał turystyczny tego miejsca i trezba to zmienić jak najszybciej.
(pod cała resztą podpisują sie wszystkimi kończynami). Piszesz: "wizyta prezydenta Grobelnego u arcybiskupa Gądeckiego pokazała, że jednak można się porozumieć w sposób satysfakcjonujący dla obu stron i mam dziwne wrażenie że cały szum medialny nie był potrzebny".
Niestety, obserwując zachowania obu stron konfliktu/negocjacji (jak zwał, tak zwał) odnoszę wrażenie, że gdyby nie nagłośnienie sprawy w mediach to do kompromisu by wcale nie doszło, bo nikomu wcześniej na nim nie zależało.
Bardzo bym chciał, żeby o Poznaniu można było pisać same najlepsze rzeczy, opisywać świetne rozwiązania etc., etc... Tylko, co chwila jesteśmy zaskakiwani jakąś historią sprowokowaną niestety najczęściej przez miejskich urzędników. Czy mamy udawać, że jest pięknie i wspaniale, skoro wielu ludzi dba o to, by tak nie było?