Bezrobotny chemik został skazany przez brytyjski sąd na 9 lat więzienia za niszczenie cudzego mienia, w tym artykułów spożywczych oraz książek dla dzieci, które spryskiwał mieszanką własnego moczu i kału.
Pochodzący z Algierii Sahnoun Daifallah używał mikstury składającej się z moczu i kału. Preparat wlewał do pojemnika, w którym zwykle umieszcza się preparat do zwalczania chwastów i całość wkładał do torby na laptopa. Z torby wystawała jedynie dysza, która w prosty i szybki sposób pozwalała mu na realizację celu. W ten sposób udawało mu się sprawnie zanieczyścić olbrzymie powierzchnie w bardzo krótkim czasie.
Zgodnie z informacjami podanymi przez agencję "The Associated Press", w dozowniku znajdowały się odchody samego Daifallaha. Mężczyzna pozostawiał po sobie niewyobrażalny smród i spowodował straty liczone w dziesiątkach tysięcy funtów.
Wśród miejsc, które odwiedził chemik znalazła się m.in. księgarnia, w której 42-latek spryskał setki książek, głównie tych przeznaczonych dla dzieci oraz supermarket, w którym oblał fekaliami mrożone frytki. W innym markecie doprowadził do skażenia działu, w którym znajdowało się wino. Oba wymienione sklepy zostały zamknięte po incydencie na dwa dni. Klienci tych placówek skarżyli się na nudności, a wielu nabawiło się wysypki.
Policja trafiła na trop truciciela dzięki zapisom z kamer przemysłowych. Funkcjonariusze, którzy przybyli do domu mężczyzny, znaleźli zapas substancji przygotowanej do kolejnych ataków. Na plastikowych torbach zawierających nieczystości, znajdowały się nazwy miejscowości, w których mężczyzna planował działać.
Brytyjskie władze orzekły, że Daifallah stanowi duże zagrożenie dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii i wszczęły już procedurę jego deportacji.
Źródło: wp.pl


Teraz wiemy, czemu nasza kiełbasa przegoniła ich kiełbasę:)
Podniecało go to czy co?