GW zmienia front – po publikacjach wymierzonych w wizerunek kibiców Lecha, dziennikarze wzięli się za fanów PSŻ jak i cały poznański żużel.
W ostatnich miesiącach „Gazeta Wyborcza” publikowała artykuły, z których wyłaniał się obraz stadionu Kolejorza jako miejsca, gdzie rządzi mafia kibicowska. Można by się spodziewać, że marzeniem dziennikarzy GW jest to, aby mecze miały bardziej piknikowy charakter, gdzie całe rodziny w sielankowej atmosferze spędzają popołudnia. Nic podobnego!
W piątkowym dodatku poznańskim do „Wyborczej” redaktor Wesołek za cel krytyki obrał zachowanie kibiców PSŻ. Trochę to dziwne, bo właśnie rozgrywane na Golęcinie mecze żużlowe mają taki piknikowy charakter. Na spotkania Skorpionów przychodzą całe rodziny – można sobie usiąść, porozmawiać ze znajomymi, przekąsić szaszłyka albo loda, a przy okazji obejrzeć widowisko sportowe. Nikt tu nie drze mordy „Jazda z k...i” itp. I jakoś nie widać, aby komuś tego brakowało.
Ale redaktor Wesołek oczekuje od żużla czegoś innego. Wzorem dla Poznania ma być Leszno, gdzie na stadion przychodzi po 20 tysięcy ludzi i panuje atmosfera wielkich emocji. „Stadion w Poznaniu, w porównaniu z tym w Lesznie, jest martwy” – pisze Wesołek. Przyznaję, że Leszno pod względem atmosfery bije Poznań na głowę, ale jak można porównywać dwa tak różne kluby. To tak jakby porównywać mecze na stadionie Warty do spotkań na Camp Nou.
Żużel w Poznaniu to cały czas nowość. Fakt, że na Golęcin przychodzi regularnie po kilka tysięcy ludzi to wielki sukces. W dodatku są to osoby, które mniej lub bardziej identyfikują się z klubem – masowo kupują czapeczki, szaliki i trąbki. Nikogo to nie razi, nikt tu nikogo nie wyzywa od „pikników” i „Januszów”. Mecz PSŻ to dla wielu osób świetny sposób na spędzenie niedzielnego popołudnia, a to, że przez dwie godziny nie ma tu głośnego dopingu nikomu nie przeszkadza.
Warto zaznaczyć, że PSŻ też ma grupę wiernych fanów, dla których mecz to nie tylko spotkanie towarzyskie. Członkowie Stowarzyszenia Sympatyków Sportu Żużlowego „Skorpiony” dopingują swoją drużynę podczas wszystkich meczów wyjazdowych, nawet na dalekiej Łotwie! Ich barwne flagi i oprawy zawsze robią wrażenie na miejscowych kibicach – przypomnijmy sobie ostatni finał Indywidualnych Mistrzostw Polski. Zawody wygrał Adam Skórnicki, ale już wcześniej pierwszymi zwycięzcami byli kibice PSŻ, których wspaniałe zachowanie wielokrotnie pokazywano podczas transmisji telewizyjnej.
Choć SSSŻ „Skorpiony” to zaledwie ułamek zróżnicowanej i raczej piknikowej publiczności na Golęcinie, to nie ma w tym nic złego. Nie ma sensu porównywać atmosfery na Golęcinie do tej na Bułgarskiej, bo to dwa różne światy tworzone przez dwie różne grupy ludzi. Rodzina z trójką dzieci raczej woli wybrać się w niedzielę po obiedzie na żużel niż iść wieczorem na mecz Lecha i nie ma w tym niczego ani dziwnego ani złego. Dobrze by było, aby media nagłaśniały rodzinną atmosferę panującą na Golęcinie tak, aby ludzi przychodziło tu coraz więcej. Niestety, GW nie wiedzieć czemu, woli zawsze wszystko krytykować.
Wesołek zresztą narzeka też na poziom sportowy: „Pojedynek Leigh Adamsa z Grzegorzem Walaskiem czy Jarosława Hampela z Piotrem Protasiewiczem to niemal gwarancja zaciętego boju przez cztery okrążenia”. No faktycznie, to skandal, że największe gwiazdy speedwaya nie ścigają się na Golęcinie – to na pewno wina zarządu, kibiców i władz miasta. Czekam, aż autor artykułu zacznie narzekać, że mecze na Bułgarskiej to wioska, bo nie gra tu Messi.
Niech żużel w Poznaniu będzie taki, jakiego chcą kibice. W końcu to z myślą o nich a nie dziennikarzach reaktywowano w Poznaniu "czarny sport".
„Wyborcza” znów obsmarowała kibiców
Zenon Kubiak
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 5305
- Wpisów na blogu: 58
- Komentarzy: 2022
- Miejsc na mapie: 1470


No nieźle, najpierw Wybiórcza jedzie na Lecha, a teraz się czepia pikników chodzących na żużel. To już jest poniżej poziomu żenady.