Maciej Frankiewicz zawsze imponował mi wielkim optymizmem i wiarą w nasze poznańskie siły. Gdy inni drżeli o to, czy dostaniemy Euro 2012, on już zaczynał mówić o zrobieniu w Poznaniu Igrzysk Olimpijskich.
Dorobek Macieja Frankiewicza jako wiceprezydenta Poznania można oceniać różnie – nigdy nie brakowało słów krytycznych pod jego adresem, ale na pewno nie można mu było zarzucić lenistwa, nieudolności czy działania w złych intencjach. Maciej Frankiewicz miał konkretną wizję i wszystkimi siłami starał się ją realizować.
Zawsze, gdy mówiliśmy „Poznań stawia na sport” od razu myśleliśmy właśnie o nim. Jak ziarnko do ziarnka dokładaliśmy kolejne sukcesy, jakimi było przyznanie stolicy Wielkopolski coraz to nowych, bardziej prestiżowych zawodów sportowych, a właściwie do każdego z nich w większym lub mniejszym stopniu przyczynił się prezydent Frankiewicz.
Były Puchary Świata w kajakarstwie i wioślarstwie, a przecież w tym roku Poznań zorganizuje największą imprezę wioślarską – mistrzostwa świata, o które nasze miasto starało się przez szereg długich lat.
Mieliśmy w Poznaniu mistrzostwa Europy U-19 i nikt wtedy nie przypuszczał, że sześć lat później znowu je zorganizujemy, ale tym razem już te najważniejsze z udziałem najlepszych piłkarzy Starego Kontynentu. Gdy po raz pierwszy ktoś rzucił hasło „Euro 2012 w Polsce” pewnie nikt nie traktował tego serio, ale na pewno nie On.

Nie zapomnę tej debaty w Cafe Gazeta, gdy poznańscy politycy dyskutowali, czy przypadkiem w ostatniej chwili nie stracimy Euro na rzecz Krakowa lub Chorzowa. Nieco poirytowany Maciej Frankiewicz wygłosił wtedy pełne ekspresji przemówienie, mówiąc m.in.: „Czy jest drugie miasto w Polsce, które co roku organizuje mistrzostwa świata lub Europy w różnych dziedzinach? Kraków czy Chorzów to nie są nasze konkurencje. Poznań rywalizuje o organizacje różnych imprez z Moskwą czy Singapurem. To jest półka, na której jest Poznań.”
Na koniec dodał, że już teraz powinniśmy zacząć myśleć o tym, aby za 30 lat zorganizować w Poznaniu Igrzyska Olimpijskie. Brzmi nierealnie? Przecież to samo mówiliśmy o Euro 2012 i co? Okazało się, że optymizm prezydenta Frankiewicza nie był tylko „urzędowy”, ale rzeczywiście my, poznaniacy potrafimy budować sukcesy i przekonać do siebie innych.
Optymizm, ogromne przekonanie o naszym potencjale, przekonanie, że, gdy się czegoś naprawdę chce, to można to osiągnąć – to chyba najpełniej oddaje Jego naturę. Jakże ona kontrastuje z naszą polską mentalnością skorą do narzekań i łatwego popadania w marazm.
Trudno będzie się odnaleźć w naszej miejskiej rzeczywistości, w której zabraknie Macieja Frankiewicza. W jesiennym poznańskim maratonie zapewne znów padnie rekord liczby uczestników, ale i tak wszyscy będziemy czuć, że kogoś brakuje na starcie. A Euro 2012? Czy jest ktoś, kto bardziej zasłużył tego, aby doczekać się otwarcia mistrzostw na stadionie miejskim niż Maciej Frankiewicz? Wspominam tylko o sporcie, a przecież on udzielał się w wielu innych kwestiach – chyba łatwiej byłoby wymienić to, czym się nie zajmował niż odwrotnie.
Tego uśmiechu, optymizmu i wiary, które wnosił w życie miasta na pewno wszystkim nam będzie brakowało...
Maciej Frankiewicz – optymista nie tylko z urzędu
Zenon Kubiak
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 5305
- Wpisów na blogu: 58
- Komentarzy: 2022
- Miejsc na mapie: 1470


Panie prezydencie, dziękujemy za wszystko!