Reklama zawsze wyolbrzymiała kobiece ułomności - to te (według twórców reklam) zidiociałe istoty nie potrafiły wybrać dobrego proszku do prania, nie wiedziały czym myć zęby, jak dbać o zdrowie dzieci... etc, etc, etc... Miałem wrażenie, że taki obraz płci pięknej w telewizyjnej reklamie minął. Ale się myliłem.
Od kilku dni, przywiązany do łóżka, mam okazję sycić się różnymi wytworami pomysłowości specjalistów od reklamy. I chociaż muszę zauważyć, że jest coraz więcej inteligentnych, fajnych reklam, świadomie grających z widzem, to trafiają się także takie kwiatki, jak reklama szkoły językowej empiku.
Co ciekawe, przez cały czas aktorskiej części można ją uznać za wzorową reklamę przełamującą płciowe stereotypy - jest mówiący po angielsku facet, chcący kupić bilet do Poznania i pokazujący to po części na migi, a po części metodą sprawdzoną przez Polaków na całym świecie - mówić po swojemu, tylko powoli, starannie oddzielając słowa i głośno. Jest też kasjerka - starsza kobieta wcinająca kanapkę, która odpowiada klientowi płynną angielszczyzną, że doskonale go zrozumiała i wydaje mu ten "jeden bilet do Poznania". Wszystko pięknie! Czego się czepiam? Ponieważ potem pojawia się plansza i (męski) głos z offu czyta "Nauczymy języka. Każdego!".
W przypadku reklamy nie ma czegoś takiego jak nieświadoma dwuznaczność. Każdego języka - ok. Ale takie ułożenie sloganu na też swoje drugie znaczenie - każdą osobę nauczymy języka. Każdego - czyli także takie osoby, które z definicji są nienauczalne - jak pracownice kolei, w podeszłym wieku, czy też ogólnie kobiety?
Kobiety, te biedne kretynki...
Radek Rakowski
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 3898
- Wpisów na blogu: 67
- Komentarzy: 710
- Miejsc na mapie: 1109


Ja tę reklamę postrzegam jako granie stereotypem wiążącym się z pracownikami kolei (co częstokroć ma odzwierciedlenie w rzeczywistości). A że w kasie pewnie w 90% pracują panie, to trudno było umieścić w reklamie mężczyznę. Zatem nie dopatrywałbym się tutaj szowinistycznego podejścia do kobiet.