Niełatwo jest być aktorem, który gra tak kultową postać jak Rysiek Lubicz. Wystarczy wyskoczyć na wódkę, a dziennikarze „Faktu” zaraz zrobią aferę.
Stany Zjednoczone mają Batmana, Rambo i Myszkę Miki, a my mamy Ryśka z „Klanu” – zdecydowanie najbardziej kultową postać popkultury. Serialowy Rysiek to anioł – nie pali, nie pije, nie bije żony, a do tego odbiera dzieci ze szkoły i pilnuje, by umyły rączki.
Nic dziwnego, że grający Ryśka Piotr Cyrwus nie ma łatwego życia. Jak tylko zrobi coś, co nie pasuje do Ryśka, tabloidy robią aferę. Ostatnio „Fakt” przyłapał Ryśka na piciu wódki w ogródku jakiejś knajpy w Warszawie i od razu poszedł artykuł na pół strony.
W sumie nie wiem, co w tym sensacyjnego nawet biorąc pod uwagę, że to Rysiek a nie Piotr Cyrwus. W „Klanie” najbardziej znany polski taksówkarz też od czasu do czasu tankował ostro. Pamiętam, że w drugim sezonie zrobił na chacie niezłą libację z kolegami z wojska, wykorzystując fakt, że Grażynki akurat nie było. Poza tym chętnie popijał z Zenkiem – sąsiadem-alkoholikiem (wszyscy alkoholicy w „Klanie” to Zenki”), więc czego tu się dziwić?
Rysiek może nie leje żony pasem po mordzie, nie pali ćmików i nie bzyka nastolatek na boku, ale to jednak chłop, a chłop nie kaktus – pić musi!


Ależ Ryśku, tak nie wolno ;)