Z założenia większe miasto = więcej wydarzeń kulturalnych. Z założenia też stolica = większe zainteresowanie gwiazd.
Ale niby dlaczego?
Poznań szczyci się mianem miasta Know How. Ale chyba nie w tym co trzeba. Jasne, że ludziom potrzebne są nowe tramwaje i remonty ulic. Ludzi jednak trzeba również zatrzymać atrakcjami dodanymi. Takimi choćby jak wydarzenia kulturalne.
Było Radiohead, było NIN, jest Festiwal Malta, to prawda, ale w tym samym czasie w Warszawie jest wiele wiele innych ciekawych wydarzeń. Trochę to słabe moim zdaniem, są warunki (Arena, Targi, Cytadela, Malta), chyba nie ma chęci do zaproszenia organizatorów koncertów. Przecież to też ogromna promocja dla miasta. No tak, ale Grobelny na scenę NIN nie mógł wyjść, żeby się pochwalić, że TO ON ich ściągnął, za własną pensję urzędniczą :))))
Kina - jak wszędzie, różnicy wielkiej między Warszawą a Poznaniem nie widzę. Może dlatego, że bardzo często do kina nie chodzę. Raczej okazjonalnie.
Galerie, wystawy, spektakle. W porównaniu do Warszawy - posucha. Mogę się założyć, że tłumaczono by to małym zainteresowaniem tego typu spotkaniami. Ale jak zbudować zainteresowanie proponując tak mało możliwości? No właśnie...
Dużo jest jeszcze w Poznaniu w tym zakresie do zrobienia.
W oczekiwaniu może jakaś obywatelska inicjatywa wyjdzie przed szereg? :)
kulturalnie
Karol Ch.
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 7
- Wpisów na blogu: 32
- Komentarzy: 336
- Miejsc na mapie: 6


Masz wiele racji w tym, co piszesz, ale wszystko powoli idzie ku lepszemu - tegoroczne koncerty gwiazd pokazały, że warto się starać o takie imprezy. Zresztą jeśli wypali Rock in Rio to Poznań stanie się koncertową stolicą Polski.
Co do kin, to zdaje się, że Poznań akurat jest chyba liderem w kategorii największa liczba sal kinowych na jednego mieszkańca.
Imprez kulturalnych mamy w Poznaniu dużo, ale są niszowe - Off Cinem, Ale kino, Tzadik, Ethno Port to nie są masowe imprezy, więc powstaje wrażenie, że w mieście nic się nie dzieje.
oczywiście, że idzie ku lepszemu, zgadzam się w całej rozciągłości, moje obserwacje są typu TU I TERAZ, na przyszłość zapatruję się pozytywnie
jeśli chodzi o kina - bardzo możliwe, że tak jest, nie znam dobrze tematu, więc się nie wypowiem porządnie, wg mnie jest po prostu ok
co do koncertowej stolicy Polski - nie przesadzałbym, to raczej niemożliwe, ogrom koncertów w Warszawie BARDZO trudno będzie przyćmić, do tego dochodzi Gdynia (Open'er), Mysłowice (Off Festival) i Kraków (Coke Live Music Festival)... sporo już festiwali...
niszowe imprezy nie powodują znikania Poznania z mapy wydarzeń kulturalnych, ale wydarzeń podobnych jest w całej Polsce mnóstwo po prostu, również takich niszowych, obiektywne porównanie jest na niekorzyść Poznania
chociaż z drugiej strony jest cała masa dużych miast, w których nie dzieje się praktycznie nic, więc oby do przodu :)
będzie dobrze
Hej!
Ja natomiast mam jeszcze inne zdanie. Nie bardzo rozumiem, dlaczego poznaniacy tak nisko przedstawiają ofertę kulturalną swojego miasta. Wydarzeń jest aż obrzydliwie dużo, tylko po prostu mało kto się tym interesuje i mało kto wie choćby o 10% z nich. Proponuję wziąć do ręki obojętnie który numer miesięcznika IKS, przejrzeć go dokładnie, i wtedy spróbować skłamać, że w Poznaniu jest w tej sferze susza... Według mnie problemem nie jest brak wydarzeń, ale ich słaba promocja i konserwatywne podejście poznaniaków do kultury. Pozdrawiam
Bartek,
Z pewnością masz rację. Najprawdopodobniej chodzi o promocję, ale bez niej jest efekt posuchy i tak jest to odbierane (nawet przeze mnie mimo, że staram się szukać, chociaż IKSa w ręce nie miałem dawno, poprawię się :)). Poza tym jest jeszcze kwestia skali wydarzeń. Dużo wydarzeń rangi niższej (pod względem rozpoznawalności) niestety znika w porównaniu z jednym o randze bardzo wysokiej. Może to też kwestia promocji. Czas to zmienić :)