Coś nam się wyniki przedwyborczych sondaży średnio pokryły z wynikami I tury. Zastanawiacie się dlaczego? Mam pewną hipotezę w postaci skromnego skeczu...
Siedziba ośrodka wykonującego sondaże i ankiety. Do gabinetu szefa wchodzi przedstawiciel znanej stacji telewizyjnej.
- Dzień dobry, chciałem zamówić sondaż przedwyborczy dla naszej stacji telewizyjnej.
- Jasna sprawa, szefuniu, da się zrobić – odpowiada szef ośrodka. - Na kiedy ma być?
- No tak najlepiej na piątek.
- OK, szefuniu, da się zrobić. A wyniki jakie mają być?
- Słucham?
- Wyniki tego sondażu, co go szefunio zamawia, to jakie mają być?
- Przepraszam bardzo, ale jakoś nie rozumiem.
- No niech szefunio powie, ile procent ma być w tym sondażu na Komorowskiego, ile na Kaczyńskiego i tak dalej.
- Ale przecież po to zamawiam sondaż, abyście to sprawdzili!
- Sprawdzimy, sprawdzimy, szefuniu, ale po tym naszym sprawdzeniu, jakie sobie szefunio wyniki życzy uzyskać?
- Nie, no to jest jakiś skandal! Wy macie dzwonić do ludzi i ich o to pytać, a nie pisać wyniki takie jak ktoś wam każe!
- Ależ oczywiście, że dzwonimy i pytamy, szefuniu.
- Nie rozumiem.
- To ja ci szefuniu pokażę. Na ten przykład chce pan sondaż, w którym Komorowski wygra, tak?
- No powiedzmy, że tak, no i co?
- No to dzwonimy.... – mówi szef ośrodka i wybiera numer w telefonie.
Po chwili:
- Halo? Dzień dobry, robię sondaż przedwyborczy. Czy mogę zapytać, na kogo zamierza pan głosować w najbliższych wyborach prezydenckich? Na Komorowskiego? OK, zanotowałem, dziękuję za rozmowę, panie Donaldzie, do widzenia! – rozłącza się. – No i widzi szefunio? Mamy już jeden głos na Komorowskiego.
- Przepraszam, ale ten pan Donald, z którym pan rozmawiał to był... Donald Tusk?
- No się wie, szefuniu!
- Ale to był tylko jeden badany, a do sondażu musi pan do większej liczby osób zadzwonić.
- No i szefunio ma rację, dlatego mam tu listę innych, co zagłosują na Komorowskiego – jest pan Janusz z Lublina, Hania z Warszawy – kogo tylko pan potrzebuje, szefuniu.
- No, ale wtedy panu wyjdzie, że wszyscy będą głosować na Komorowskiego!
- Toteż szefunia pytałem, jakie wyniki sobie życzy. Jak ma być 45 proc. na Komorowskiego i 30 dla Kaczyńskiego to tak podzwonię, żeby się odpowiedzi ankietowanych zgadzały. Jak na Komorowskiego to dzwonię do Donalda, Hani, Janusza itd. a jak na Kaczyńskiego to do Zbysia, Pawła albo Jacusia.
- Ale czy to uczciwe?
- Proszę szefunia, tak uczciwe jak tylko się da i ma szefunio moje słowo honoru, że sondaż będzie uczciwy. Jak pan zapłaci za wynik 45 proc. na Komorowskiego i 30 na Kaczyńskiego, to obiecuję, że taki pan dostanie.
- No dobrze, a jak zamówię sondaż, w którym wygrać ma Kornel Morawiecki to co?
- To się nie da, szefuniu.
- A to dlaczego?
- Bo zarówno pan Morawiecki jak i jego rodzina mają zastrzeżone numery komórek...
-------------
Czytaj też ostatnie teksty Zenona Zabawnego:
Jak wyglądała relacja meczu Korea Północna - Portugalia w koreańskiej telewizji?
Gafy Bronka, gdy zostanie prezydentem – moje typy
Jarosław Kaczyński myśli, że Polska ma niebieskie godło
Przepraszam, pan w Play? Jakby to było naprawdę
-------------
Kontakt z Zenonem Zabawnym (komentarze, sugestie, propozycje współpracy itp.): zenon.zabawny@o2.pl


Zenon zawsze pisałeś żarty, a teraz zrobiłeś rekonstrukcję zdarzeń:)
Wg Wyborczej Komorowski miał dostać 51% - kolejny dowód na rzetelność tej szmaty.
Panie Filipie, spokojnie. Odczytywanie sondaży jest dosyć skomplikowane i nigdy nie odzwierciedli rzeczywistości. Należy dowiedzieć się ile osób zostało przebadanych podczas wykonywania sondy, jakie grupy społeczne były badane, jak zostało zadane pytanie i wiele innych czynników. Trochę matematyki, inteligencji i każdy się zorientuje, że te sondaże są niepotrzebne ze względu na trudność odczytania wyniku. Sondy takie wykonywane są głównie dla ludzi prostszych, którzy potrzebują wszystko mierzyć by zrozumieć. Pozdrawiam!