*

Wspomnienia z MŚwW (Poznań 2009)

Dodane 2010-07-11 21.05, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Grunwald Tagi: mistrzostwa świa... malta

Niedługo będzie rok od Mistrzostw Świata w Wioślarstwie, które odbyły się w Poznaniu.

Zapewne nie pamiętacie. Albo w ogóle o tym nie wiedzieliście. A przecież było tyle plakatów i banerów... Dosłownie WSZĘDZIE!!! Nawet flagi!!
To może ja przypomnę: Wioślarze z całego świata zmagali się na Malcie, aż 9 dni. Transmitowano co prawda ostatnie , aczkolwiek na 39 kanałach takich jak BBC, Eurosport... z polskich: TVP 1 i Polsat Sport.

Ale nie chciałam Was zanudzać takimi nudnymi ciekawostkami, o których możecie przeczytać w archiwach... Wręcz przeciwnie. Chciałabym przedstawić Wam tę imprezę z innej strony, od zaplecza. Przecież tam gdzie nie było kamer działy się różne rzeczy.

1. Wszechobecna radość. Nigdy nie widziałam ludzi tak szczęśliwych, radosnych i pełnych życia... Wioślarze mają to do siebie, że przychodząc do bagażowni o godzinie 7(ta bardzo im się spieszyło na łódeczki.) witali nas z ogromnymi uśmiechami, a czasem nawet z troską pytali "czemu jesteś smutna?", tudzież ze śmiechem "nie wyspałaś się?"

2. Jeżeli jesteśmy już przy bagażowni. Wiadomo, zawodnicy i trenerzy - ogólnie całe ekipy - przynosili nam tu swoje pakunki na czas pobytu na Malcie. Nic nadzwyczajnego... Plecaki.. Torby... Buty... Plecaki... Torby... Nogi... Wiatraki... Ogromne skrzynki nie wiadomo z czym, których we dwie nie mogłyśmy unieść... Torby... Plecaki... I wiele innych rzeczy, których już nie pamiętam, albo nie widziałam.

3. Japończycy. Tak, to oni przynosili te ogromne skrzynki, ale nie o tym chciałam opowiedzieć. Treningi zawodników niepełnosprawnych odbywały się po południu. I była taka grupa, ósemek niewidomych ze sternikiem. Wśród nich reprezentacja Japonii. Przy tych treningach pomagali trzymacze (tak jak na zdjęciach - ludzie, którzy trzymali łódki na starcie, leżąc na pomoście i wyrównywali, aby wszystkie startowały z tej samej linii. Zdarzyło nam się raz że owa reprezentacja Japonii ustawiając się na starcie nie podryfowała do pomostu, ale stanęła pomiędzy dwoma miejscami startowymi... Odwrotnie. To znaczy, że jeżeli wioślarze zaczęliby wiosłować(a właśnie sędzia z góry zaczynał odliczać) to nie dość, że uderzyliby w brzeg.. rozbili łódź i ją zatopili... A chciałabym przypomnieć, że na tej łodzi siedziało 8 osób niewidomych. Najedliśmy się wtedy strachu, do dziś jak mi się to przypomina to stwierdzam, że tylko cudem udało się ich zatrzymać, bo już byli przygotowani... I tak samo zastanawiam się, dlaczego sternik tego nie zaważył, jakim cudem dopuścił do takiej sytuacji... Przecież on nie był niewidomy...

4. Powracam do godziny 7. O tej godzinie Włosi wychodzili z hotelu i biegali w okół jezioro... Nic nadzwyczajnego niby... Ale śpiewali przy tym włoskie piosenki i śmiali się... To było piękne.

Na koniec tylko powiem... Świetni ludzie. Zapewne długo będę pamiętać to co się działo... To co tu napisałam i przemilczałam, przecież nie wszystko musi wyjść po za nasz krąg.

Ale... Jeszcze dodam... Według sędziów fińskich byliśmy najlepszą grupą z jaką pracowali. :)

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz:

naamah

naamah

28 Miejsce w rankingu

http://jdphoto.carbonmade.com/ Z głową w chmurach, a jedną nogą na ziemi. Nieprzewidywalna, agresywna, cyniczna, złośliwa i niekonwencjonalna idealistka.

7331279