Wiecie, że pierwszy odnotowany wypadek drogowy, w którym zginął pieszy, wydarzył się w 1896 roku w Londynie? Samochód, który potrącił kobietę, jechał z prędkością... 6 km/h.
Codziennie media bombardują nas informacjami o kolejnych tragicznych wypadkach na drogach i tak się zacząłem zastanawiać, kto jako pierwszy zginął pod kołami samochodu. Z tego co udało mi się ustalić była nią Bridget Driscoll, która zginęła 17 sierpnia 1896 r. w Londynie.
44-letnia gospodyni domowa oraz jej nastoletnia córka przechodziły koło Crystal Palace, kiedy to uderzył w nią samochód angielsko-francuskiej firmy Motor Carriage prowadzony przez Arthura Jamesa Edsalla.
Podobno auto jechało z prędkością 4 mil na godzinę, czyli 6,4 km/h.
Śledztwo w tej sprawie zakończyło się uznaniem śmierci pani Driscoll za przypadkową, a prowadzący dochodzenie Persy Morrison po wydaniu aktu zgonu powiedział: „Mam nadzieję, że podobna rzecz nie zdarzy się już nigdy więcej”.
Z kolei pierwszą ofiarą śmiertelną w dziejach motoryzacji w ogóle była Mary Ward, która zajmowała się techniką jako naukowiec – amator. Zginęła 31 sierpnia 1869, kiedy to w czasie jednego z eksperymentów wypadła na zakręcie z samochodu pod jego stalowe koła.
Źródło: wikipedia


Faktycznie ciekawe - szkoda tylko, że nie napisałeś co jej się dokładnie stało w wyniku potrącenia, bo cięzko uwierzyć, aby zabiła ją siła uderzenia samochodu jadącego 6 km/h.
"Mam nadzieję, że podobna rzecz nie zdarzy się już nigdy więcej” - ciekaw co by koleś powiedział, jakby się dowiedział, że 100 lat później w samej Polsce ginie dziennie pewnie z kilkaset osób.