Przyszłość – po tym jak Euro 2012 okazało się najbezpieczniejszą imprezą w historii, rząd zebrał się, aby omówić plany działania na kolejne lata.
Jako wróżbita sprawdziłem, jaka czeka nas przyszłość po Euro 2012. Oto relacja z posiedzenia rządu, do którego doszło zaraz po zakończeniu piłkarskich mistrzostw Europy.
Tusk: Panie i panowie, zebraliśmy się dzisiaj, aby podsumować bezpieczeństwo Euro 2012, Jurek przedstaw raport.
Miller: Same dobre wiadomości, panie premierze. Policja nie odnotowała na naszych stadionach ani jednego incydentu, w którym ucierpiałby chociaż jeden kibic.
Wszyscy: Brawo! brawo!
Tusk: I gdzie są te niedowiarki, co nie wierzyły, że Platforma nie poradzi sobie z chuliganami?
Giersz: Racja! Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Giersz: Panie premierze, ten pomysł, aby zabronić kibicom wchodzenia na stadiony był genialny. Nie dość, że nikomu nic się nie stało, to jeszcze stadiony mamy ciągle jak nowe. Piłkarze co prawda trochę murawę podeptali, ale za to krzesełka ciągle nówki.
Tusk: W sumie, skoro są nieużywane, to może je sprzedać? Podreperujemy dziurę budżetową.
Rostowski: Ach, panie premierze, toż to kolejny genialny pomysł! Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Tusk: No dobrze, już dobrze. Jurek, mów dalej. Może coś się nie udało?
Miller: No tak, faktycznie, nie wszystko poszło tak jak trzeba...
Sikorski: Ale to na pewno wina Kaczyńskiego!
Wszyscy: Tak, to jego wina, jego i całego PiS-u!
Tusk: Cisza! Jurek, mów, co nie wyszło.
Miller: No te autostrady tak jakoś niezupełnie powstały...
Tusk: Czarek, czemu nie ma autostrad?
Grabarczyk: Yyyy... no panie premierze, taka autostrada to droga jest, trzeba ją zbudować, a później jeszcze co chwilą naprawiać, bo samochody po niej jeżdżą i niszczą...
Tusk: A co to ma niby być za problem? Przecież wystarczy przed każdą autostradą postawić znak „zakaz ruchu” i sprawa załatwiona. Jak już budować autostrady to tak, żeby nam służyły na lata! Budujemy porządnie dla przyszłych pokoleń – to przecież dewiza naszego rządu!
Grabarczyk: Genialny pomysł, panie premierze! Polska ma szczęście, że trafił jej się taki mędrzec na czele narodu. Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Tusk: No dosyć już. Tym samym mamy pierwsze zadanie do zrealizowania – dokończyć budowę autostrad i postawić przed nimi znaki. Czym jeszcze trzeba się zająć?
Fedak: No to może ja...
Tusk: No słucham?
Fedak: Panie premierze, ciągle mamy kłopot z bezrobociem. Dwa miliony Polaków to bezrobotni.
Tusk: A skąd bierzesz te dane?
Fedak: No z urzędów pracy.
Tusk: No to jaki problem? Trzeba zlikwidować urzędy pracy – jak ich nie będzie, nie będzie gdzie rejestrować bezrobotnych i problem znika.
Fedak: Ach, cóż za umysł! Cóż za kreatywność! Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Kopacz: A co z kolejkami do lekarzy? Polacy ciągle się na nie skarżą.
Tusk: Oj, Ewa. Przypomnij sobie, jak poradziliśmy sobie z dopalaczami.
Kopacz: No..., no zdelegalizowaliśmy...
Tusk: No właśnie! Trzeba zatem zdelegalizować kolejki! Uchwali się prawo, że kto zamiast od razu wejść do gabinetu lekarza, będzie czekał w kolejce, popełnia przestępstwo. Krzysiek, da się tak zrobić?
Kwiatkowski: Wszystko się da.
Kopacz: Świetny pomysł, panie premierze.
Tusk: No pewnie, że świetny, przecież mój.
Kopacz: Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Tusk: Kto ma jeszcze jakiś kłopot?
Hall: Nauczyciele...
Tusk: A z nimi co znowu?
Hall: Ciągle chcą podwyżek.
Tusk: Oj, Kasiu, widać, że ty zakupów w Biedronce nie robisz.
Hall: Jak to?
Tusk: Bo wiedziałabyś, że aby zrobić promocyjną obniżkę cen, trzeba dwa dni wcześniej je podnieść, żeby było z czego obniżać. Z podwyżkami wystarczy zrobić odwrotnie – we wrześniu obniżymy im pensję o 20 procent, a w październiku podniesiemy o 10 procent. Będzie podwyżka? Będzie!
Hall: Powiem jednym słowem – genialne!
Tusk: No pewnie, bo moje.
Hall: Wiwat premier Tusk!
Wszyscy: Wiwat!
Tusk: Dobra, kończymy, bo nie zdążę do domu na „Doktora House’a”.
Zdrojewski: Oj, panie premierze, chyba pan zapomniał, że tydzień temu w ramach ustawy ratującej polską kulturę, wprowadziliśmy zakaz emitowania w polskich stacjach telewizyjnych jakichkolwiek zagranicznych produkcji.
Tusk: A prawda, ale chociaż „Na Wspólnej” sobie obejrzę. Nasze plany dokończymy na następnym posiedzeniu...
-------------
Tekst Ci się podobał? Uszanuj moją twórczość i nie kopiuj go w inne miejsca, tylko wysyłaj linki do tej strony.
-------------
Czytaj też ostatnie teksty Zenona Zabawnego:
Na obrazie „Bitwa pod Grunwaldem” trzeba domalować Kaczyńskiego
Jak pozbyć się „Mody na sukces” z anteny TVP?
Prawa obowiązujące w polskich serialach kontra rzeczywistość
Jak prof. Magdalena Środa komentowałaby inne wydarzenia sportowe?
-------------
Nie chcesz przegapić żadnego nowego tekstu Zenona Zabawnego? Zostań moim fanem na facebooku:
-------------
Kontakt z Zenonem Zabawnym (komentarze, sugestie, propozycje współpracy itp.): zenon.zabawny@o2.pl


Zamykanie stadionów to wyraz niemocy rządu Tuska i dowód na skrajny brak wyobraźni, za co PO zapłaci przy następnych wyborach.
PS A sam tekst zajebisty:)
Rządy PO zaczynają być jeszcze bardziej karykaturalne niż PiSu. Ten tekst nie jest zabawny tylko przerażająco trafny. Pozdrawiam
nigdy nie byłem zwolennikiem PiS-u ale jak patrzę na poczynania PO to mi sie słabo robi - oni PiS przescigaja w głupocie na kilka długości!
Nie zapominajcie, drodzy czytelnicy, że Platforma to jest partia LIBERALNA. W ramach tej wolności nakłada coraz głupsze ograniczenia na zwykłych obywateli, bo, zgodnie z polityką "liberałów", to przecież polityk wie co jest dla obywatela najlepsze. To przecież nie do pomyślenia, żeby tak obywatel mógł sam o czymś decydować! Obywatel ma tylko pilnie śledzić przychylną liberalnemu rządowi telewizję, która będzie mu wmawiać, że kolejne nakładane kajdany są dla niego dobre.
Piękny byłby ten kraj, gdyby tak utrzeć nosa "wielkiej trójce sondażowej" (POPiSLD) i wepchnąć do rządu klauna Korwina. Całe te sondaże są guzik warte, co pokazała Samoobrona, która wg nich miała 4% popracia, a w wyborach ugrała 10%. "Róbta co chceta", ja zacząłem głosować na klaunów bez przebrania, bo Tuski to klauny w przebraniu poważnych ludzi.
Dyrektor wezwał 2 uczniów do swojego gabinetu.
- Chłopcy, czemu pobiliście się na przerwie?
- Bo myśleliśmy, że premier zamknie szkołę.