Mawia się, że moda kobietom przynosi radość, handlowcom – zyski, a mężom – troski.
Kilkunastu wyrafinowanych „facetów ”z paryskich ateliers narzuca rzeszom kobiet swoje pomysły nie napotykając na opór. Wręcz przeciwnie, wywołując popłoch posłuszeństwa, zbiorową pokorę, kult niewolniczego naśladownictwa. Moda stwarza wyobraźnię milionowej żeńskiej masy, pociaga ją ku sobie, nasyca barwą i światłem, daje jej nową substancję i dynamizm. Otumania. Guru z Paryża wciąż wymyślaja coś nowego, długie - krótkie, wysokie - niskie, klapki - szpilki, kotek - myszka, a panie wciąż musza się śpieszyć. Nadążać. Bo nie chca zostać same z odwiecznym dylematem , co na siebie włożyć .Razem i podobnie, jednocześnie odrębnie i oryginalnie.
Rozumiem, rozumiem, te obawy, jak jednocześnie być odmienną, a zachować indywidualność. Staja się częścią precyzyjnego automatu, machiny mody, która narzuca wiążącą dyscyplinę, żąda maksymalnego wysiłku i przeprowadza nieustanną selekcję. I strach by nie wypaść z tego mechanizmu, nadążać za nim, istnieć. No coż - Moda nie pyta, moda rozkazuje, a nasze Panie to osoby zdyscyplinowane, jak szpilki to szpilki, jak białe to białe.
Potwierdzają to kolorowe pisma w kioskowych witrynach oraz ich odpowiedniki na ulicach.W ten sam sposób. Co sezon - nowa kolekcja w sklepach. Co sezon - nowy typ kobiet.
Krótko mówiąc, typ nowy nie w sensie jakości, lecz uderzający jako ilość, jako seria. Barwny, ruchomy fryz, w którym wciąż powtarzają się obrazy...
Tydzień mody, rok mody , era mody.
- Nikt jeszcze nie skomentował

